Przejdź do treści
Strona główna » Krystyna Pelletier

Krystyna Pelletier

Pierwsze spotkanie.

Podłużne pomieszczenie w stylu mansardy. Tuż przy wejściu stary okrągły stół i stylowe krzesła. Na stole paleta a obok niej w odpowiednich pojemnikach pędzle. Po przeciwnej stronie – w biblioteczce – książki, prawie wszystkie o malarstwie. Obok nich fotografie. Za biblioteczką na szklanych półkach poukładane muszle. Dalej sztaluga ustawiona przy niewielkim oknie w ten sposób, aby światło pokrywało umieszczony na niej blejtram. Chciałoby się poczekać na ten spektakl, gdy na białym płótnie sprawna ręka nakreśli szkic, a potem pędzel zacznie swój monotonny taniec. Ale na ścianach, wzdłuż całego pomieszczenia, wisi ich wiele. Pracownia oddzielona jest wewnątrz meblościanką, za nią znajdują się długie rzędy płócien, to te, które z braku miejsca muszą być zmagazynowane.

Zatrzymuje się naprzeciw portretu mężczyzny. Tło eksploduje różnymi odcieniami fioletu. Błękitna głowa z twarzą o misternych rysach. Podchodzę do innego, na którym dominują kolory ciemne. Po lewej stronie u dołu, siedząca postać. W centrum mroczna przestrzeń a może ściana. Z góry pełzną w kierunku skulonej sylwetki czarne ramiona nocy lub zła. Następnemu, przyglądam się najpierw z bliska. Grubo nałożona farba tworzy chropowatą powierzchnię. Gdzieś w oddali połyskuje tafla jeziora, którą przecina żaglówka. Na pierwszym planie mała przystań sylwetki ludzi zatopione w refleksach światła. Tuż obok Madonna o kobieco-dziewczęcych, niezwykle subtelnych rysach. Uduchowienie smutku, spokoju i ciepła. Madonna o twarzy, która się może tylko przyśnić. Na kolejnym abstrakcja. I znów inna technika nakładania farb i inne rozwiązania kolorystyczne.

Stoję onieśmielony… Zapominam o pani Krystynie. Dopiero gdy nasze oczy spotykają się przypadkiem, czuję, że powinienem coś powiedzieć. Ale ja nie jestem gotów. Nie potrafię!

Życie.

Krystyna Pelletier urodziła się w 1914r. w Białobrzegach. Dzieciństwo i młodość spędziła już w wolnej Polsce. Miało to ogromny wpływ na ukształtowanie jej postawy życiowej. Wojnę przeżyła w Białobrzegach, biorąc czynny udział w konspiracji (Armia Krajowa). Po wyzwoleniu przez szereg lat prowadziła wraz z mężem Romanem sklep z artykułami chemicznymi. Obecnie firmę przejął syn Piotr.

Już sam kontakt z najbliższymi zapewniał jej możliwość obcowania ze sztuką. Brat Tadeusz był artystą malarzem, a siostra Janina od dzieciństwa zdradzała zainteresowania plastyczne. Tak więc u źródła jej powołania była ciekawość i fascynacja, rozbudzona dzięki artystycznym wizjom rodzeństwa. Pozytywne oceny pierwszych, nieśmiałych prób malarskich i zachęta ze strony brata, zmobilizowały ją do dalszego działania. Wkrótce podjęła naukę w Ognisku Plastycznym w Radomiu pod kierunkiem Wacława Dobrowolskiego. Dzięki niemu stała się bardziej odważna w podejmowaniu i realizacji własnych pomysłów, a także stosowaniu technik, które pozwalały na śmielsze operowanie barwą. Po ukończeniu ogniska kontynuowała naukę na studiach prywatnych u Felicjana Kowarskiego (prof. ASP, twórcy polskiej szkoły malarstwa ściennego) i u swojego brata, Tadeusza Kozłowskiego, którego zawsze uważała za wspaniałego przewodnika w wędrówce po meandrach sztuki i życia. W 1963r. zdała egzamin przed komisją kwalifikacyjną i została przyjęta w poczet członków warszawskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków.

Swoje prace prezentowała na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych, m.in. w warszawskiej „Zachęcie”.

Malarstwo pani Krystyny Pelletier jest zróżnicowane, zarówno jeśli chodzi o tematykę jak i o formę. Znalazło się ono pod wieloma wpływami od impresjonizmu począwszy. Nie zatraciło przy tym nic z oryginalności własnego stylu.

W wielu swoich obrazach artystka przykłada wagę do walorów treściowych. Na innych charakterystyczne jest zastosowanie optymalnych rozwiązań w sferze techniki. Poświęciła także dużo uwagi sprawie intensywności kolorów. Niektóre obrazy nasycone są szarością i barwami ziemistymi, w innych dominuje czysty, przepojony światłem koloryt.

Szkoda, że tylko nieliczni mieszkańcy naszego miasta mogli się zapoznać z twórczością pani Krystyny Pelletier. Próbę prezentacji jej dorobku podjęła swego czasu Czytelnia Miejsko-Gminnej Biblioteki Publicznej w Białobrzegach. Jednak zbyt skromne warunki lokalowe nie pozwoliły na zorganizowanie dużej indywidualnej wystawy, na jaką to malarstwo w pełni zasługuje. Bo – jak powiedział zawsze „niepokorny” Vincent van Gogh – „mogą za nas mówić tylko nasze obrazy”.

Marek Lenartowicz

Skip to content